Sylwia Spurek chce zabronić jazdy konnej. Polski Związek Jeździectwa odpowiada. Sylwia Spurek w sobotę 20 listopada podczas rozmowy z Piotrem Witwickim w Tygodniku Interia przyznała, że jest za tym, aby jeździectwo zostało zakazane w Polsce. Działaczka jest przeciwko wykorzystywaniu zwierząt do sportu, rozrywki, badań czy testów. Pędzą konie po betonie Dzisiaj Muffina nam zwiała z boksu gdy Marta chciała ją wziąć na spacer w zamian za wczorajsze skoki. Powiedziałam dziewczynom (bo był dzisiaj komplet osób) , żeby jej nie łapały i porobiłam jej ładne fotki w deszczu (i nowym halterku!). znajoma 2011-07-28. Położę na liściu paproci marzenia słodko pachnące i rosy kropelki malutkie, by mogły zwabiać Ci słońce. Serce też na nie położę, Beskidy: Spłoszona przez ludzi wilczyca porzuciła szczeniaka. Damian Konkel. Publikacja: 28 maja, 2021. Aktualizacja: 17 listopada, 2023. 1 min czytania. Młody wilczek został odnaleziony w lesie na terenie Beskidu Żywieckiego. Młody drapieżnik został prawdopodobnie porzucony przez matkę, która została spłoszona przez turystów. . @partyzantka, wprawdzie odniosłaś się tylko do 2 z wymienionych przeze mnie zdjęć, ale ja przedstawię swój punkt widzenia na wszystkie. Jest taki dzien... - wiem, że tytuł sugeruje dzień ślubu. Tyle tylko, że nie tytuł i nie opis mają "przemawiać". Od "przemawiania" jest zdjęcie. Dla mnie to zdjęcie kojarzy się np z fragmentem wystawy sklepu z akcesoriami ślubnymi. Z pewnością jednak nie z wydarzeniem, które dopiero ma zaistnieć, a więc jeszcze go nie ma. Dzień gotowej pały - sądzić można, że przedstawia apel mundurowy lub musztrę. Jednak ani jedno, ani drugie nie podchodzi mi pod określenie wydarzenie bądź zdarzenie. Oczywiście, że autorka wie co się wówczas wydarzyło, ale szkoda, że nie zadbała, by pokazać to na zdjęciu. Death Proof - zdjęcie jednego podrasowanego auta nie jest wydarzeniem. Jednak jego udział np w wyścigach na 1/4 mili już tak. Gdyby na zdjęciu ukazany był choćby starter takiego wyścigu to zmieniałoby charakter zdjęcia. Ognia! - statyczne zdjęcie, które chyba przedstawia fragment jakiegoś działa z jakąś osobą w tle kojarzy mi się z banalnym pamiątkowym zdjęciem z wycieczki turystycznej. Jaaa!!!! Tam jest Chewbacca !!!!!! - miłe (dzięki dzieciom) ujęcie fotografii ulicznej. Ale gdzie tu wydarzenie? Dziecięcy odruch wskazania paluszkiem, zapewne w kierunku fotografującego, miałoby być wydarzeniem?? Podziwiaj synek, podziwiaj - może ta sympatyczna rodzinka jest świadkiem jakiegoś sympatycznego wydarzenia. Świadczyć o tym mogą ich rozpromienione twarze. Ale, niestety, my tego wydarzenie tu nie widzimy. 1791, 1961, 1989 - piszesz o prowokacji autora. OK, przyjmuję, że prowokacja jest dopuszczalna. Ale łączy się ona z ryzykiem, że nie będzie odebrana zgodnie z intencjami autora. Równie dobrze mógłbym w tej edycji umieścić zdjęcie nieboskłonu i zatytułować je datą " I co? Czeski film, prawda? A przecież to analogia do omawianego zdjęcia - tu miało miejsce wydarzenie w przeszłości - katastrofa Challengera. Czekając na Królową - tylko tytułem autor chce nas przekonać, że chodzi mu o wydarzenie. Tyle tylko, że to wydarzenie dopiero ma zaistnieć!. Dla mnie zdjęcie mogło być wykonane w dowolny, upalny dzień, kiedy to ludzie szukają ochłody w pobliżu fontanny. I pominięte poprzednio (nie zauważyłem, że jest już na 2 stronie ) Zaraz będzie branie - sytuacja analogiczna do poprzedniego zdjęcia. (...) Wniosek z tego taki - na przyszłość przed startem edycji tematycznej UPC niech ktoś jasno zdefiniuje, o co chodzi w temacie [tępić kreatywność, interpretujmy to pod linijkę, jak Mickiewicza], a definicja pt. 'CO TO JEST URBAN' niech zawiśnie w podklejonym poście na samej górze. Dziękuję. Twój wniosek odczytuję jako pewien sarkazm. Sądzę więc, że należy Ci się ode mnie pewne wyjaśnienie. Otóż jestem pomysłodawcą wprowadzenia konkursów tematycznych. Irytowało mnie bowiem, i nadal irytuje, niezrozumienie istoty pojęcia urban. Szczególnie dlatego, że funkcjonujemy na forum o takim, a nie innym profilu. Sądziłem więc, że zawężenie tematyki da nam możliwość porównania warsztatu poszczególnych uczestników. I wcale nie miałoby to oznaczać, że narzucenie tematu ogranicza kreatywność. Wręcz przeciwnie! To powinno ją wspomagać. Okazało się jednak, że moje założenia były dość naiwne. Niektórzy bowiem, zapewne w pogoni za oryginalnością, w sposób dość przewrotny i przeważnie niezrozumiały, interpretują tematykę takiego konkursu. Dochodzi wówczas do polemicznych dyskusji "co autor miał na myśli", które momentami są naprawdę komiczne. Bo czy nie jest zabawne zaklinanie rzeczywistości i wmawianie, że mamy do czynienia z paradą równości? Pisałam kiedyś, że szyłam ręcznie konie dla mojego Brata, bo jest w takim stowarzyszeniu słowiańskich wojów i na jarmark chciał ręcznie robione zabawki dla dzieci. Stworzyłam ich 25 szt. - początkowo chciał 100, później zeszliśmy na 50, a ostatecznie stanęło na 25, bo raz że się je strasznie długo robi (przynajmniej ja mam takie wrażenie, ale nie lubię monotonii i powtarzania tego samego większą ilość razy -np. jak szyłam 25 spódniczek/podszewek dla aniołków na jasełka w przedszkolu to szlag mnie trafiał, mimo że to nie było tak skomplikowane jak koniki - tyle że każdą spódniczkę miałam w rękach 4 razy - przy krojeniu, przy opalaniu brzegów żeby się nie siepały a żeby nie marnować materiału na obszycie, przy szyciu i przy wciąganiu gumki). Wracając do koników- oto one - prócz ostatnich 6 szt. które są zielone, ale się nie załapały na zdjęcie i 2 z różowymi włosami, które akurat się szyły jak robiłam zdjęcia: Zrobiłam trochę zdjęć moich zaległych prac, więc postaram się nadrobić zaległości - niby teraz w nowej pracy mam więcej czasu, ale muszę też przygotowywać zajęcia, czego do tej pory nie robiłam, no i akurat jest czas na podatki, dzień kobiet, zaraz święta i jeszcze mam bardzo urodzinowy rok, więc co chwilę robię jakieś prezenty... W dodatku miałam znów problem z drogą, bo tak jak w zeszłym roku przy tych roztopach porobiło się błocko... Zamówiłam 2 transporty szlaki i mimo bólu kieszeni (bo prawie tysiąc zł poszło w popiół...) jestem zadowolona, bo tej wiosny nie zakopiemy się na naszej drodze :) Mam nadzieję, że starczy to chociaż na rok-dwa, bo inaczej to chyba będę rwać włosy z głowy... Choroby też nas nie ominęły - i młodszy i starszy syn i teraz też Mężuś rozłożyli się z grypą w łóżku. Mnie w sumie ominęła - trochę mnie boli gardło, i miałam 2-3 dni że nie mogłam mówić - z czego mój małżonek był nadzwyczaj zadowolony, bo nie mogłam drzeć paszczy :D Ale generalnie tylko jakieś drobne przeziębienia mnie łapią, więc jest ok. No i poza tym idzie wiosna :) Więc od razu chce się więcej - już nie mogę się doczekać aż wparuję do ogródka na wiosenne porządki i pozbędę się tej szarzyzny :) Chociaż jak znam życie to jak się zaczną te porządki to będę zrzędzić ile to roboty jeszcze do zrobienia :D Także pozdrawiam Was wiosennie :) Prawie półtorej godziny trwał w sobotę w centrum Krakowa pościg za końmi, które uciekły z prywatnego gospodarstwa w Mydlnikach. Ścigali je policjanci w dwóch radiowozach i przechodnie. Ucierpiał tylko radiowóz, który jedno ze zwierząt interwencja policjantów i przechodniów na ulicach KrakowaNietypowa interwencja policjantówi przechodniów na ulicach KrakowaPrawie półtorej godziny trwał w sobotę w centrum Krakowa pościg za końmi, które uciekły z prywatnego gospodarstwa w Mydlnikach. Ścigali je policjanci w dwóch radiowozach i przechodnie. Ucierpiał tylko radiowóz, który jedno ze zwierząt kopnęło. Pościg rozpoczął się dokładnie o kiedy przejeżdżający patrol policji zauważył trzy pędzące konie przy skrzyżowaniu ul. Królewskiej z al. Kijowską. Zwierzęta skręciły w Królewską, radiowóz ruszył za nimi. Gdy na przystanku zatrzymał się tramwaj, a tabun pędził prosto na wysiadających ludzi, do pościgu włączył się kolejny radiowóz, który próbował zatarasować zwierzętom drogę. Konie nie poddały się, zmieniły tylko kierunek. Jeden z nich kopnął radiowóz. Pomknęły galopem w stronę Bronowickiej. W rejonie pętli tramwajowej dały się natomiast zatrzymać przechodniom. Zostały nawet przywiązane do słupów. Na krótko. Dwa konie zerwały się i pomknęły z Bronowic przez ulicę Balicką do Cichego Kącika. Trzeciego "uciekiniera" w tym czasie pilnował przechodzień. Zanim pozostałe dwa konie zostały schwytane, wykonały jeszcze jedno okrążenie - wróciły na Królewską, przebiegły ul. Armii Krajowej i z powrotem do Cichego Kącika. W końcu dały za wygraną i o godz. dały się schwytać. - Zwierzęta zostały już odebrane przez właścicielkę. Kobieta jednak odpowie za niedochowanie należytej ostrożności, za co grozi 250 złotych grzywny lub nagana. Będzie obciążona także kosztami naprawy uszkodzonej karoserii radiowozu - mówi Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji. (EK) Wierszyki masażyki Masaż dziecięcy to forma ćwiczeń relacyjnych, technika masażu delikatnego głaskania dziecka, gdzie najważniejszy jest kontakt rodzica z dzieckiem. O tego rodzaju masażu mówi się obrazowo jako o „sercu na dłoni”. Poniżej umieszczamy przykłady kilku dziecięcych masażyków.(Opracowane na podstawie: Bogdanowicz M., Przytulanki, czyli wierszyki na dziecięce masażyki)Przyszła myszka do braciszka. [opuszkami palców na plecach dziecka wykonujemy posuwiste i delikatne ruchy] Tu zajrzała, tam wskoczyła, [lekko łaskoczemy dziecko za jednym uchem, następnie za drugim] A na koniec tu się skryła. [wsuwamy palec za kołnierzyk]Płynie, wije się rzeczka [rysujemy na plecach dziecka falistą linię] Jak błyszcząca wstążeczka. [delikatnie drapiemy je po plecach] Tu się srebrzy, tam ginie, [wsuwamy palce za kołnierzyk] A tam znowu wypłynie. [przenosimy dłoń pod pachę i szybko wyjmujemy] Wspinał się pajączek po rynnie. [wędrujemy palcami od dołu ku górze po plecach dziecka] Spadł wielki deszcz i zmył pajączka [rozkładamy na plecach płasko obie dłonie i szybko przesuwamy je w dół] Zaświeciło słoneczko, [masujemy plecy ruchem okrężnym] Wysuszyło pajączka, rynnę i… [masujemy tak długo, aż poczujemy ciepło] Wspinał się pajączek po rynnie… [zaczynamy od początku.] Drzewom we włosy dmucha wiatr, [dziecko jest odwrócone do nas plecami, dmuchamy w jego włosy] A deszczyk kropi: kap, kap, kap. [leciutko stukamy po plecach dziecka] Krople kapią równiuteńko, [głaszczemy je po włosach i ramionach] Szepczą cicho: „mój maleńki, [wodzimy opuszkami po plecach dziecka] Śpij już, śpij, śpij, już śpij, już śpij…” Leci listek, leci przez świat [wędrujemy opuszkami palców dwa razy] Gdzieś tam na ziemię cicho spadł. [lekko naciskamy je w jednym miejscu] Leci drugi, leci trzeci, [szybko, z wyczuciem stukamy wszystkimi palcami] Biegną zbierać listki dzieci. [jak wyżej] No, a potem wszystkie liście [głaszczemy dziecko po plecach] Układają w piękne kiście. [jak wyżej] Po pleckach płynie rzeczka [rysujemy palcem wężyki wzdłuż plecków] I przeszła pani na szpileczkach ["idziemy" palcami jak w butach na obcasach] A potem przeszły słonie [ugniatamy powoli całymi dłońmi] I przejechały konie [„galopujemy" pięściami - oczywiście nie za mocno!] A potem spadł deszczyk [robimy deszczyk opuszkami palców po całych pleckach] Czy czujesz już dreszczyk? [szybkie tup-tup-tup palcami wzdłuż kręgosłupa] Idzie kominiarz po drabinie [wędrujemy palcami po plecach dziecka] Tu zadzwoni [„dzwonimy” łapiąc dziecko za uszko] Tu zapuka [stukamy leciutko w czoło dziecka] A dzień dobry pani kluka [łapiemy za nosek] Płynęła sobie rzeczka [palcem rysujemy na plecach krętą rzeczkę] Świeciły dwa słoneczka [rysujemy dwa kółka] Idą konie [palcami udajemy kroki konia] Przeszły słonie [palcami udajemy ciężkie słoniowe kroki] Spadł deszczyk [palcami naśladujemy spadające krople] Przeszedł dreszczyk? [łaskoczemy dziecko w boczki] Tu podkóweczka tu, tu, tu [rysujemy palcem na stopie dziecka kształt podkowy] Tu gwoździczek tu, tu, tu [delikatnie kłujemy palcem dziecko w stopę] I młoteczkiem: puk, puk, puk [delikatnie pukamy w stopę dziecka] I pilniczkiem: pitu pitu, pitu [jeździmy dziecku po stopie palcem, udając, że szlifujemy pilnikiem gwoździe. Dziecko ten ruch łaskocze, więc się śmieje i zwykle wyciąga zaraz drugą nogę do podbicia podkóweczki]Słońce świeci [delikatne głaskanie po plecach] Kroczą słonie [delikatne uderzanie otwartymi dłońmi] Pędzą konie po betonie [uderzanie pięściami] Płynie sobie kręta rzeczka [naśladowanie biegu rzeki] Przeszły panie na szpileczkach [dotykanie czubkami palców] Z gryzącymi pieseczkami [delikatne szczypanie] Pada bardzo drobny deszczyk [dotykanie opuszkami palców] Czy poczułeś dreszczyk ? [gwałtowne zsunięcie rąk po plecach w dół]IDZIE PANI, WIETRZYK WIEJE Idzie pani: tup, tup, tup, [Dziecko zwrócone do nas plecami. Na przemian z wyczuciem stukamy w jego plecy opuszkami palców wskazujących] dziadek z laską: stuk, stuk, stuk, [delikatnie stukamy zgiętym palcem] skacze dziecko: hop, hop, hop, [naśladujemy dłonią skoki, na przemian opierając ją na przegubie i na palcach] żaba robi długi skok. [z wyczuciem klepiemy dwie odległe części ciała dziecka np. stopy i głowę] Wieje wietrzyk: fiu, fiu, fiu, [dmuchamy w jedno i w drugie ucho dziecka] kropi deszczyk: puk, puk, puk, [delikatnie stukamy w jego plecy wszystkimi palcami] deszcz ze śniegiem: chlup, chlup, chlup, [Klepiemy dziecko po plecach dłońmi złożonymi w „miseczki”] a grad w szyby łup, łup, łup. [lekko stukamy dłońmi zwiniętymi w pięści] Świeci słonko, [gładzimy wewnętrzną stroną dłoni ruchem kolistym] wieje wietrzyk, [Dmuchamy we włosy dziecka] pada deszczyk. [z wyczuciem stukamy opuszkami palców w jego plecy] Czujesz dreszczyk? [leciutko szczypiemy w kark]RAK[Dziecko zwrócone do nas twarzą]Idzie, idzie rak [Spacerujemy palcami: kciukiem i wskazującym po ręce dziecka]Czasem naprzód, czasem wspak [odpowiednio zmieniając kierunek ruchu]Idzie rak nieborak [Spacerujemy jak na początku]Jak uszczypnie będzie znak [delikatnie i z humorem naśladujemy szczypanie]PIZZA (zabawa włoska, oprac. leży na brzuchu]Najpierw sypiemy mąkę [Przebieramy po jego plecach opuszkami palców obu dłoni]zgarniamy ją [brzegami obu dłoni wykonujemy ruchy zagarniające]lejemy oliwę [rysujemy palcem falistą linię, począwszy od karku aż do dolnej części pleców]dodajemy szczyptę soli [lekko je szczypiemy]no... może dwie, ciasto [z wyczuciem ugniatamy boki dziecka]wałkujemy [wodzimy dłońmi zwiniętymi w pięści po jego plecach w górę i w dół]wygładzamy placek [gładzimy je]i na wierzchu kładziemy:pomidory, [delikatnie stukamy dłońmi zwiniętymi w miseczki]krążki cebuli, [rysujemy koła]oliwki, [naciskamy palcem w kilku miejscach]... [dziecko samo wymyśla co dodajemy do pizzy]posypujemy serem [szybko muskamy dziecko po plecach opuszkami palców obu dłoni](parmezanem, mozzarellą)i... buch! do pieca. [Przykrywamy sobą dziecko i na chwilę pozostajemy w tej pozycji-dopóki dziecko ma na to ochotę]Wyjmujemy i kroimy: [Kroimy plecy brzegiem dłoni]dla mamusi, dla tatusia,dla babci, dla bratadla Matyldy... a teraz [dziecko wymyśla, dla kogo jeszcze będą kawałki pizzy]polewamy keczupem, [kreślimy palcem na plecach linię z pętelkami]i... zjadamy... mniam, mniam, mniam. [Gdy rodzice bawią się z dzieckiem, w tym momencie następuje zwykle cała gama połączonych z całowaniem dziecka, delikatnym naśladowaniem gryzienia]MASZYNA DO PISANIA [Dziecko siedzi zwrócone do nas plecami]Wkręcamy papier do maszyny [Ostrożnie „przekręcamy” uszka dziecka do przodu]do kartkę papieru [Gładzimy jego plecy wewnętrzną stroną dłoni]I piszemy:„A..., B..., C..., kropka, przecinek” [piszemy palcem: A,B,C, stawiamy dużą kropkę i przecinek]i... przesuwamy wałek [chwytamy dziecko za głowę, z wyczuciem, lecz stanowczo przechylamy je na bok, tak żeby-cały czas asekurowane przez nas-się przewróciło]LIST DO BABCI (zabawa czeska, oprac. siedzi zwrócone do nas plecami, masujemy jego plecy- „wygładzamy papier listowy”]Kochana babciu. [Piszemy palcem na plecach dziecka]KROPKA. [z wyczuciem naciskamy plecy w jednym miejscu]Piszę Ci, że [kontynuujemy pisanie]mamy w domu kotka. KROPKA. [znów stawiamy kropkę]Kotek chodzi, [kroczymy palcami]kotek skacze, [„skaczemy”, opierając dłoń na przemian na przegubie i palcach]kotek drapie, [delikatnie drapiemy dziecko po plecach]kotek chrapie. [opieramy na nich głowę i udajemy chrapanie]Składamy list [krzyżujemy ręce dziecka]Naklejamy znaczek [dotykamy jego czoła wewnętrzną stroną dłoni]I zanosimy na pocztę [bierzemy dziecko na ręce i spacerujemy z nim]PLACEK Baba placek ugniatała, wyciskała, wałkowała raz na prawo, raz na lewo potem trochę w przód i w tył: żeby placek dobry był. Cicho... cicho... placek rośnie w ciepłym piecu u babuni. A gdy będzie upieczony każdy brzuszek zadowoli.

pędzą konie po betonie wierszyk