Naukowcy podchodzą jednak do tej techniki ostrożnie – na tym etapie jej rozwoju przestrzegają przed stosowaniem skanów w sądzie np. jako dowodu. Neurobiolodzy z Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii przeprowadzili próbę, która dowiodła, że skan mózgu wciąż nie jest dobrym testem na prawdomówność. Badacze pokazywali 16 ochotnikom Jak udowodnić komuś że się zmieniłam? Kiedyś byłam naprawdę toksyczną osobą, zmieniałam przyjaciół jak skarpetki, byłam zazdrosna itp. ale zrozumiałam swoje błędy i staram sie być jak najlepszą osobą, ale w przeszłości narobiłam sobie parę wrogów, jak im udowodnić że naprawdę mi przykro za to jak ich traktowałam Reasumując, termin „pozew o zniesławienie” nie jest terminem występującym w języku prawniczym, ale terminem pochodzącym z języka potocznego. Co do zasady, jeśli zostałeś zniesławiony, możesz wystąpić na drogę postępowania cywilnego z pozwem o ochronę dóbr osobistych albo zdecydować się na drogę postępowania karnego i Innymi słowy, jeżeli domniemany sprawca jest przekonany, że nabył własność danego przedmiotu, a między stronami powstał spór co do interpretacji postanowień umowy, zarzut przywłaszczenia mienia okaże się bezzasadny. Sprawca nie miał bowiem świadomości braku tytułu prawnego. Jak udowodnić przywłaszczenie mienia? . Artur Mezglewski Nie jest prawnie uzasadniona praktyka, przypisująca zeznaniom składanym przez funkcjonariuszy Policji jakiegoś szczególnego waloru. Zeznania składane przez policjantów winny być poddawane takiej samej ocenie kryminalistycznej, jak i inne osobowe środki dowodowe. Nie ma żadnego uzasadnienia założenie, że policjanci zeznający w charakterze świadków są osobami niezainteresowanymi przebiegiem i efektem toczącego się postępowania, a przez to ich zeznania z założenia traktować należy jako obiektywne i szczere. Należy mieć na uwadze, że policjanci zeznający w charakterze świadków w sprawach o wykroczenia i przestępstwa popełniane w ruchu drogowym, wpierw wypełniali funkcje organu mandatowego, czy też organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze (czynności wyjaśniające). Postępowanie sądowe jest efektem ich decyzji w przedmiocie przypisania winy określonemu (domniemanemu) sprawcy. Świadkowie-policjanci zeznający w sprawie są rzecznikami swoich racji i swoich wcześniejszych decyzji. Zeznania policjantów powinny być weryfikowane przez odpowiednie urządzenia techniczne, umożliwiające określenie miejsca zdarzenia (np. GPS) oraz okoliczności zdarzenia (np. videorejestrator). W przypadku zarzutów dotyczących przekroczenia prędkości, jako dowód obligatoryjny, winny być dołączane do akt sprawy kopie nośnika elekronicznego zawierające zapis zdarzenia. Zeznania świadków to najczęściej wykorzystywany środek dowodowy przez polskie sądy. W roli świadków najczęściej występują funkcjonariusze Policji. W sprawach o drobne wykroczenia drogowe, sądy bardzo rzadko korzystają z jakichkolwiek innych dowodów. Stan faktyczny ustalany jest z reguły na podstawie policyjnych notatek służbowych oraz zeznań funkcjonariuszy. Taka sytuacja w szczególności ma miejsce wtedy, gdy kierowca odmawia przyjęcia mandatu karnego, a sprawa trafia na drogę postępowania sądowego. Kierowcy, którzy odmawiają przyjęcia mandatu karnego, nie godząc się z werdyktem wydanym przez funkcjonariusza, liczą na to, że sprawą zajmie się obiektywny sąd, który wnikliwie zbada wszystkie okoliczności zdarzenia. Otóż w praktyce nic takiego się nie dzieje. W praktyce – jeśli sprawa trafia do postępowania zwyczajnego – sąd wzywa policjantów, którzy teraz będą występować w roli świadków (z reguły jest ich w patrolu dwóch) i na rozprawie konfrontuje wersję kierowcy z wersją, która przedstawią policjanci. Przepisy polskiego prawa karnego, jak również polskiego prawa wykroczeń nie zawierają jakichkolwiek zasad hierarchizujących dowody. Sąd wszystkie dowody ocenia w sposób swobodny. Teoretycznie więc zeznania policjantów „ważą” tyle samo co wyjaśnienia obwinionego kierowcy oraz zawnioskowanych przez niego świadków. Teoretycznie – w razie sprzeczności zachodzących pomiędzy zeznaniami policjantów i wyjaśnieniami kierowcy – sąd może dać wiarę obwinionemu. W praktyce jednak tak się nie zdarza. W praktyce polskie sądy z reguły „obdarzają wiarą” zeznania funkcjonariuszy Policji, uznając je za spójne, logiczne, wiarygodne. Sądy podkreślają w uzasadnieniach wyroków skazujących, iż funkcjonariusze nie znali wcześniej obwinionego kierowcy, że nie mają interesu w tym, aby doprowadzić go do skazania. Cały zatem polski proces sądowy w sprawach prowadzony na skutek odmowy przyjęcia mandatu karnego opiera się na słowie policjanta… Skoro tak się rzeczy mają, warto wiedzieć, ile warte jest to słowo? 1. Policjant nie przyzna się do niczego Pod pewnym względem zeznania policjantów są podobne do zeznań recydywistów. Policjanci, podobnie jak recydywiści, z zasady nie przyznają się do popełnienia jakichkolwiek nieprawidłowości. Dla policjantów zeznających w sprawie, rzeczą najważniejszą jest, aby nie zeznać niczego na swoją niekorzyść. To jest główny motyw funkcjonariuszy zeznających w charakterze świadków. I właściwie tylko to się liczy. Gdyby chcieć, na podstawie lektury zeznań policjantów, jakie ci składają w polskich sądach, opisać ich służbę, to wyszłoby na to, że polscy policjanci są doskonali. Są zawsze bardzo mili, wykonują wszystkie postanowienia obowiązujących regulaminów itd., itp. Bardzo często zdarza się, że policjanci nie dokonują właściwych pouczeń kierowców o przysługujących im prawach oraz skutkach odmowy przyjęcia mandatu, albo też pouczenia te są wadliwe. Nie zdarzyło się, aby którykolwiek z nich w sądzie się do tego przyznał. 2. Policjant zawsze chroni swojego kolegę z patrolu Jest zasadą, że jeśli policjant przeprowadzający kontrolę drogową dopuści się jakichkolwiek uchybień – zawsze może liczyć na kolegę, który zezna, że wszystko było w porządku. Dochodzę do przekonania, że właśnie z tego powodu policjanci patrolują nasze drogi w dwuosobowych patrolach. Nie trzeba chyba uzasadniać, że nie ma w tym żadnej ekonomii. Gdyby policjanci patrolowali w pojedynkę, byłoby o połowę taniej… Ktoś może uważać taką postawę za zdrowy objaw i przejaw zawodowej solidarności: kolega chroni kolegę. Można byłoby tak uważać, jeśli w grę nie wchodziłaby niejednokrotnie czyjaś krzywda. Krzywda jakiegoś niepolicjanta… 3. Policjanci zeznają zawsze zgodnie Zeznania policjantów występujących w charakterze świadków w tych samych sprawach są zawsze zgodne. Niemal identyczne. Uzgadnianie zeznań przez policjantów pomiędzy sobą ułatwia fakt, iż komendy Policji, które prowadzą postępowania przygotowawcze (czynności wyjaśniające), nie przesłuchują świadków z tej samej sprawy w jednym czasie. Policjantów nie wzywa się nie jednocześnie, ale pomiędzy przesłuchaniem jednego i drugiego upływa kilka lub nawet więcej dni. Świadkowie-policjanci mogą w tym czasie bez żadnych przeszkód kontaktować się ze sobą i informować jeden drugiego na temat treści złożonych zeznań. W trakcie postępowania sądowego policjanci przesłuchiwaniu są ponownie. Wówczas powtarzają treść złożonych wcześniej zeznań, albo twierdzą, że już nic nie pamiętają… 4. Stosunek świadków-policjantów do prawdy materialnej Na podstawie doświadczeń i wiedzy, jaką posiadam, z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, iż prawda materialna dla większości policjantów zeznających w postępowaniach w sprawach o wykroczenia drogowe w charakterze świadków, nie jest tą wartością, dla której poświęciliby cokolwiek. Zdaję sobie sprawę, że zarzut, który formułuję jest poważny. Na przestrzeni 12 lat zetknąłem się osobiście z zeznaniami dziesięciu policjantów – świadków w sprawach o wykroczenia drogowe. Policjanci ci zeznawali co do faktów i okoliczności, które są mi znane bezpośrednio. Jeszcze nigdy nie przytrafiło mi się, aby jakikolwiek policjant zeznający w sprawie o wykroczenie w charakterze świadka, zeznał całą prawdę co do okoliczności zdarzenia. W dwóch przypadkach (dotyczy to w sumie pięciu policjantów) nieprawdziwość zeznań funkcjonariuszy Policji została udowodniona w sposób niepodważalny za pomocą twardych dowodów (eksperymenty procesowe, ekspertyza kryminalistyczna, opinie biegłych). W jednym przypadku funkcjonariusz Policji nie tylko złożył fałszywe zeznania, ale dodatkowo sfałszował protokół przesłuchania (potwierdziła ten fakt opinia biegłego grafologa). Żaden z policjantów – nawet w sytuacjach, gdy nieprawdziwość ich zeznań została w sposób bezsprzeczny dowiedziona – nie poniósł żadnej odpowiedzialności karnej ani też dyscyplinarnej. Żeby nie być gołosłownym opiszę poniżej dwa spektakularne przypadki, dotyczące w sumie pięciu policjantów. a) Sprawa policjantów z Bełżyc W latach 1999-2000 trzech policjantów z Komisariatu Policji w Bełżycach (w tym ówczesny zastępca komendanta) zeznawało w charakterze świadków w sprawie o wykroczenie polegające na wykonaniu manewru wyprzedzania na podwójnej linii ciągłej. Ich zeznania były jedynymi dowodami obciążającymi kierowcę, który odmówił przyjęcia mandatu, twierdząc, że manewr wyprzedzania rozpoczął w miejscu dozwolonym (na linii przerywanej). W trakcie czynności wyjaśniających (wówczas nazywały się one czynnościami sprawdzającymi) policjanci zostali przesłuchani na terenie własnego komisariatu i zeznali, że kierowca jadąc przez miejscowość Niedrzwica Kościelna wykonał manewr wyprzedzania na linii ciągłej. Ich zdaniem uczynił to w ten sposób, że manewr ten rozpoczął oraz zakończył na tej samej podwójnej linii ciągłej (RSOW 257/99). Kiedy okazało się, że linia ciągła w Niedrzwicy Kościelnej ma tylko 25 metrów i rzeczą technicznie niemożliwą byłoby wykonanie całego manewru wyprzedzania (przy prędkości rzędu 90 km/h) na tej linii (co podważyłoby ich zeznania), zeznając po raz kolejny na rozprawie przed Kolegium ds. Wykroczeń przy Sądzie Rejonowym w Kraśniku (KW 839/99), policjanci wskazali jako miejsce zdarzenia inną podwójną linię ciągł, znajdującą się… w miejscowości Załucze, w miejscu odległym o ok. 2 km od miejsca, w którym zdarzenie rzeczywiście miało miejsce. Wybór przez policjantów tej właśnie linii ciągłej nie był przypadkowy. Była to bowiem najdłuższa podwójna linia ciągła w okolicy (ok. 100 metrowa). A przecież musieli oni „udowodnić”, że kierowca rozpoczął i zakończył manewr wyprzedzania na tej samej linii. Dla organów orzekających w sprawie, te „nieścisłości” w zeznaniach policjantów nie miały żadnego znaczenia. Bez przeprowadzenia jakichkolwiek dowodów rzeczowych, bez przeprowadzenia oględzin miejsca zdarzenia i dając wiarę policjantom, skazano kierowcę na karę grzywny za wykroczenie drogowe. Kolegium nie widziało potrzeby dokonania oględzin miejsca zdarzenia, czy też powołania biegłego, który wyjaśniłby wątpliwości. W uzasadnieniu do orzeczenia skazującego (orzeczenie z dn. r., sygn. KW 1217/99) Kolegium stwierdziło: „Kolegium nie ma wątpliwości co do tego, że obwiniony rozpoczął manewr wyprzedzania na linii ciągłej, a powołanie biegłego do wydania opinii odnośnie hipotetycznej sytuacji nie mającej potwierdzenia w faktach jest zbędne. Podobnie jak sugerowane przez sąd oględziny miejsca”. Kolegium orzekało w składzie: Gawlik Barbara (przewodniczący), Garbacz Stanisław, Jarosz Marian. Także Sąd Rejonowy w Kraśniku – działając jako instancja odwoławcza – nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości w zakresie ustaleń faktycznych i utrzymał w mocy orzeczenie Kolegium. W wyroku z dnia 28 lutego 2000 r. (Kws 3/00) sędzia Marzena Goleń – orzekająca jednoosobowo w niniejszej sprawie, stwierdziła, że „świadkowie zgodnie i logicznie wytłumaczyli owe rozbieżności i w sposób niesprzeczny i uzupełniający dokładnie wskazali miejsce popełnienia przedmiotowego czynu” (sędzia M. Goleń awansowała ostanio na stanowisko Prezesa Sądu Rejonowego w Kraśniku). Pomimo tego, że wyrok był prawomocny, a karę wykonano, kierowca nie pogodził się z tym stanem. Udało mu się doprowadzić do wszczęcia postępowania karnego przeciwko policjantom (o składanie fałszywych zeznań). W ramach tego postępowaniu przeprowadzone zostały oględziny miejsca zdarzenia i eksperyment procesowy. Wywołana została także opinia biegłego. Na skutek tych czynności zostało wykazane w sposób niezbity, że zeznania policjantów były niezgodne z prawdą. Uzyskane w tym postępowaniu nowe dowody stanowiły podstawę dla wznowienia postępowania o popełnienie wykroczenia przez kierowcę. Sąd Okręgowy w Lublinie wznowił to postępowanie i uchylił wyrok Sądu Rejonowego w Kraśniku z 28 lutego 2000 r. podtrzymujący w mocy orzeczenie Kolegium z dnia 17 listopada 1999 r. oraz uniewinnił kierowcę. W wyroku uniewinniającym który wydany został w dniu 11 października 2001 r. (V Ko. 79/01) Sąd Okręgowy stwierdził, że „opisywany przez świadków manewr wyprzedzania nie mógł być dokonany na wskazanym przez nich odcinku jezdni” oraz, że kierowca „nie dopuścił się czynu przypisanego orzeczeniem z dnia 17 listopada 1999 r. Sąd Okręgowy w Lublinie orzekał w składzie: E. Brzozowska (przewodniczący), M. Sobolewska-Micek, W Zaręba (sprawozdawca). b) Sprawa policjantów z Niska i Stalowej Woli W ubiegłym roku Sąd Rejonowy w Nisku (orzekał sędzia Krzysztof Dembowski) skazał kierowcę na wysoką karę grzywny za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym (wyrok z dnia 30 kwietnia 2009 r., sygn. II W 282/09). Sprawa znalazła się w sądzie, gdyż kierowca odmówił przyjęcia mandatu, twierdząc, że żaden pomiar prędkości pojazdu, którym kierował, nie został wykonany, lecz przypisano mu prawdopodobnie prędkość innego pojazdu, którego pomiar został wykonany wcześniej. Kierowca zwracał się wielokrotnie, osobiście i pisemnie, do jednostek Policji o sprawdzenie wyniku pomiaru oraz o niekierowanie wniosku o ukaranie do sądu. Nikt nie reagował na jego prośby. Nikt też nie starał się nawet wyjaśnić, jakim radarem zmierzona została prędkość samochodu. W aktach sprawy mowa jest o dwóch różnych radarach… Jedynymi dowodami w sprawie były zeznania dwójki policjantów. Policjantka z KP Policji w Stalowej Woli zeznała, że stojąc przy radiowozie zmierzyła radarem ręcznym prędkość samochodu, która wynosiła 110 km/h (teren zabudowany). Jej zeznania potwierdził policjant z KP Policji w Nisku. Problem w tym, że owa policjantka nawet nie dotknęła ręką urządzenia pomiarowego i nawet nie wyszła z radiowozu… Wiem to na pewno, bo całe zdarzenie uważnie obserwowałem. Wyrok Sądu Rejonowego w Nisku z dnia 30 kwietnia 2009 r. został uchylony wyrokiem Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu z dnia 6 września 2010 r. Kierując sprawę do ponownego rozpoznania Sąd Okręgowy polecił Sądowi Rejonowemu w Nisku przede wszystkim „ustalenie jakiego miernika prędkości użyto w krytycznym czasie, jakie ma właściwości, gdzie to urządzenie aktualnie się znajduje i czy możliwe jest jego szczegółowe badanie”. Apelację rozpoznawał Sędzia Sądu Okręgowego Adam Bąk. Pytanie: Jaka kara grozi za składanie fałszywych zeznań na policji? Sytuacja jest taka, że byłem rozpytywany przez policjanta i mówiłem nieprawdę ponieważ gdybym mówił prawdę, to sam ze świadka stałbym się podejrzanym. Przeczytaj też: Czy świadek może kłamać w sądzie? Odpowiedź: Jeżeli był Pan (póki co) faktycznie jedynie rozpytywany a nie przesłuchiwany, to nie został Pan pouczony o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, więc mógł Pan kłamać bez konsekwencji karnych dla Pana. Jeżeli zostanie wszczęte dochodzenie / śledztwo i zostanie Pan przesłuchany w tej sprawie czyli już po pouczeniu Pana o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, to inna sprawa. Wówczas w Pana przypadku, skoro jak Pan pisze, kłamie Pan po to, aby nie narazić się na odpowiedzialność karną, będzie mieć ma zastosowanie art. 233 § 1a Kodeksu karnego który stanowi, że kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jeżeli fałszywe zeznania nie wynikają z ww. obawy, to grożąca kara pozbawienia wolności wynosi od 6 miesięcy do lat 8. Przeczytaj też: Fałszywe zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia Bezpłatne porady: poczta@ Strony sporów dążą do wykazania przed sądem swoich racji. Chcąc udowodnić istotne dla nich okoliczności składają różnego rodzaju wnioski o przeprowadzenie dowodu. Jeśli dysponują dowodami takimi jak faktury VAT, umowy przedstawiają je sądowi. W sporach istotne znaczenie mają również opinie biegłych sądowych, dzięki którym sąd może uzyskać informacje o specjalistycznym charakterze. Strony same mogą zeznawać przed sądem, choć co do zasady dowód z ich zeznań prowadzony jest dopiero w finalnej fazie postępowania, jeśli pozostają do wyjaśnienia kwestie sporne. Świadek z procesie cywilnym bardzo ważny O ile w niektórych postępowaniach sądowych strony nie składają zeznań, o tyle bardzo często istotnym dowodem mogą okazać się zeznania świadków. Niejednokrotnie proces sądowy nie może zakończyć się bez przesłuchania świadków. Mogą oni dysponować ważnymi informacjami w sprawie. Świadkiem może być przykładowo osoba, która brała udział w spotkaniu, na którym strony zawarły umowę w formie ustnej. Może nim być ten, kto zna osobiście strony i może przedstawić sądowi informacje dotyczące ich sytuacji osobistej (np. ich krewny, sąsiad). Świadkiem przed sądem może być również osoba, która jako postronny obserwator, obserwowała zdarzenie, którego dotyczy spór. Niejednokrotnie bez świadka w procesie cywilnym ani rusz. Czasami jednak zeznający świadek nie dysponuje ważnymi informacjami. Zdarza się i tak, że osoba, która potencjalnie dysponuje ważnymi wiadomościami nie może być przesłuchana w tym charakterze. Zgodnie z art. 259 świadkami nie mogą być: osoby niezdolne do spostrzegania lub komunikowania swych spostrzeżeń; wojskowi i urzędnicy niezwolnieni od zachowania w tajemnicy informacji niejawnych o klauzuli "zastrzeżone" lub "poufne" oraz osoby zobowiązane do zachowania tajemnicy Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej, jeżeli ich zeznanie miałoby być połączone z jej naruszeniem; przedstawiciele ustawowi stron oraz osoby, które mogą być przesłuchane w charakterze strony jako organy osoby prawnej lub innej organizacji mającej zdolność sądową; współuczestnicy jednolici. Jednocześnie mediator nie może być świadkiem co do faktów, o których dowiedział się w związku z prowadzeniem mediacji, chyba że strony zwolnią go z obowiązku zachowania tajemnicy mediacji. Marcin Dziurda, Tadeusz Zembrzuski Sprawdź POLECAMY Świadek może odmówić zeznań W Kodeksie postępowania cywilnego przewidziano regulację, zgodnie z którą niektórzy świadkowie mogą skorzystać z prawa do odmowy składania zeznań. Jak wskazuje radca prawny Aleksandra Ejsmont prowadząca kancelarię radcowską w Warszawie intencją wprowadzenia przepisów jest przede wszystkim ochrona relacji rodzinnych. - Określone w przepisach grupy osób najbliższych mogą korzystać z tego prawa do odmowy składania zeznań – wskazuje mec. Ejsmont. Zobacz procedurę w LEX: Przeprowadzanie dowodu z zeznań świadków > Wiedza świadka O ile strony mogą uznawać dowód z zeznań świadków za najbardziej miarodajny dla sądu, o tyle nie zawsze tak jest. Jak podkreśla sędzia Anna Begier z Sądu Rejonowego we Wrześni, członek Stowarzyszenia „Iustitia” z Zespołu ds. Prawa Cywilnego, dowód z zeznań świadka jest przeceniany przez strony i pełnomocników. - Zwykle z uwagi na konieczność koncentracji materiału dowodowego w pozwie czy wniosku inicjującym postępowanie, a także w odpowiedzi na pozew są zgłaszani liczni świadkowie, przy czym tezy dowodowe są sformułowane nader ogólnikowo. Przykładowo w sprawach rodzinnych: „na okoliczność” usprawiedliwionych potrzeb dziecka, możliwości zarobkowych pozwanego, prawidłowości wykonywania władzy rodzicielskiej przez matkę, przesłanek pozbawienia ojca władzy rodzicielskiej – wyszczególnia sędzia Begier. Zwraca uwagę, że sąd obecnie nie może pominąć dowodu z powodu złego sformułowania tezy. W takich wypadku powinien wezwać do jej doprecyzowania. Jak akcentuje sędzia Anna Begier przede wszystkim sąd powinien jednak przed ewentualnym wezwaniem świadków zbadać to, po co właściwie strony ich wskazują. - Zwykle okazuje się, że świadkowie mają wiedzę, ale co do okoliczności niespornych czy nieistotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, gdyż na przykład pochodzących z odległej przeszłości i fakty takie nie są elementem stanu faktycznego sprawy. Często też świadkowie mają wiedzę tylko zasłyszaną od strony, która wnioskuje o ich przesłuchanie i dowód taki może dowieść jedynie tego, że strona im o czymś mówiła, co jest jedynie pośrednim dowodem dla uznania, że fakt miał miejsce. Strony nie wiedzą, a pełnomocnicy czasem zapominają także, że dowód z zeznań świadka ma zasadniczo służyć udowodnieniu twierdzeń faktycznych strony, a nie ich przytoczeniu na rozprawie, czy w piśmie, za stronę – wskazuje sędzia Anna Begier. Jak podkreśla, obowiązek przytoczenia podstawy faktycznej roszczenia spoczywa na stronie i jest to najistotniejszy, oprócz sformułowania żądania, element pierwszego pisma procesowego. Zaznacza, że może się zdarzyć, że strona nie ma pełnego obrazu stanu faktycznego sprawy i świadek opowie o okolicznościach istotnych, a dotychczas nieujawnionych, ale to raczej wyjątkowe sytuacje, a na pewno rzadko występujące w typowych sprawach rodzinnych. - Przykładowo, nie ma sensu wskazywanie jako świadka w sprawie o alimenty sąsiadki, która zezna o potrzebach powoda na tej podstawie, że sama ma dziecko w tym samym wieku, jak również bezcelowe jest wzywanie jako świadków w sprawie o kontakty z dzieckiem zamieszkałych na drugim końcu Polski rodziców wnioskodawcy, którzy wnuka widzieli dwa razy w życiu i to dawno, na okoliczność potrzeb dziecka co do kontaktów z ojcem, bo jedyne co mogą zeznać to fakty wynikające z ich doświadczenia życiowego lub osobiste poglądy co do drugiej strony postępowania – zaznacza sędzia Anna Begier. Świadek zezna ustnie lub na piśmie - Co do zasady, świadek składa zeznania ustnie na rozprawie. Po nowelizacji procedury cywilnej wyjątkowo możliwe jest złożenie zeznań na piśmie. Jest to odstępstwo od zasady bezpośredniości, zgodnie z którą sąd powinien osobiście zetknąć się z materiałem dowodowym – wskazuje adwokat Łukasz Strzelecki, prowadzący kancelarię adwokacką w Miechowie. Zwraca uwagę, że tylko wtedy można bowiem właściwe ocenić wartość dowodów. - Istotne jest przecież nie tylko to, co świadek mówi, ale też jak to mówi. Obserwując świadka, łatwiej zauważyć, czy osoba ta mówi prawdę czy kłamie. W sytuacji składania zeznań na piśmie nie ma takiej możliwości. Nie można też być pewnym, czy zeznania nie zostały spisane pod wpływem i pod dyktando innej osoby – tłumaczy mec. Strzelecki. Czytaj: Pisemne zeznania świadków miały przyspieszać proces, ale sprawiają problemy>> Jak zauważa adwokat Strzelecki, w sytuacji, gdy sąd postanowi, że zeznania mają być sporządzone na piśmie, ewentualnie w razie przesłuchania świadka przez inny sąd w ramach tzw. pomocy prawnej, konieczne jest złożenie listy pytań. Odnosząc się do możliwości prowadzenia dowodu z zeznań świadka na piśmie Anna Begier zauważa, że dowód ten powinien być stosowany z dużą ostrożnością, z poszanowaniem prawa strony do rzetelnego procesu. - Jako stosunkowo nowa instytucja wymagałby doregulowania w tzw. instrukcji sądowej, czyli zarządzeniu dotyczącym biurowości. Stronom przed rozprawą powinny być doręczane skany czy kserokopie zeznań świadka celem zapoznania i ewentualnego zawnioskowania o uzupełnienie zeznań. Wydaje się, że zamiast tego dowodu powinno być stosowane przesłuchanie świadka w drodze rozprawy zdalnej, bowiem tak można lepiej ocenić samodzielność zeznań świadka, na podstawie sposobu udzielania odpowiedzi i mowy ciała - jego wiarygodność, zadać dodatkowe doprecyzowujące pytania, czy też pytania pozwalające wykazać niewiarygodność świadka – zwraca uwagę sędzia Anna Begier. Jeśli świadek nie może dotrzeć do sądu rozpoznającego sprawę, sąd może zwrócić się o jego przesłuchanie w drodze tzw. odezwy – wówczas świadek powinien zostać przesłuchany w innym sądzie, np. położonym blisko jego miejsca zamieszkania. - Stosowanie odezw wymaga przede wszystkim dobrych praktyk. By takie przesłuchanie nie było fikcją, należy dostarczyć sądowi, który ma wykonać odezwę, kserokopii istotnych dokumentów z akt sprawy, by sąd zapoznał się z przedmiotem sprawy, stanem faktycznym, sporem co do faktów i wiedział dokładnie o co i jak pytać świadka; nawet bowiem dostarczenie przez sąd wzywający pytań do świadka czasem nie da wiedzy wystarczającej na zadawanie niezbędnych pytań dodatkowych – zauważa sędzia Begier. Podkreśla, że obecnie, gdy każdy sąd dysponuje możliwościami przeprowadzenia rozprawy zdalnej, w pierwszej kolejności należy podjąć próbę zdalnego przesłuchania świadka przez sąd prowadzący postępowanie w sprawie, a świadek może wówczas łączyć z sądem z domu, bądź stawić się w sądzie miejsca zamieszkania. - Możliwość taka wynika z art. 235 par. 2 kpc i sprzyja zasadzie bezpośredniości – dodaje Anna Begier. Ocena zeznań świadka Sąd po zapoznaniu się materiałem dowodowym oceni wiarygodność dowodów. Sąd może dojść do wniosku, że zeznania świadka nie polegały na prawdzie. Mogą być uznane za nieszczere, wyuczone, niespójne z pozostałym materiałem dowodowym. Dla oceny dowodów istotne może być to, czy sąd zapoznał się z zeznaniami świadka na sali rozpraw, czy tylko uzyskał pisemną wersję tych zeznań. Marcin Dziurda, Tadeusz Zembrzuski Sprawdź POLECAMY Naszym czytelnikom doradza adwokat Kamil z zeznań świadków jest bardzo powszechny zarówno w procesach cywilnych jak i w postępowaniach karnych. Jego omawianie zaczniemy od postępowań karnych. Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego dowody przeprowadza się na wniosek stron albo z urzędu. Fakty powszechnie znane nie wymagają dowodu. Podobnie fakty znane sądowi, bądź organom ścigania z urzędu również nie wymagają przeprowadzania dowodów. Jak złożyć prawidłowo wniosek dowodowy? We wniosku dowodowym należy podać oznaczenie dowodu oraz okoliczności, które mają być udowodnione. STRONA INTERNETOWA ADWOKATA KAMILA GROSSAMożna określić również sposób przeprowadzenia dowodu. Wniosek dowodowy może zmierzać również do wykrycia lub oceny właściwego dowodu. Oddala się wniosek dowodowy jeżeli przeprowadzenie dowodu jest niedopuszczalne, okoliczność, która ma być udowodniona, nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy albo jest już udowodniona zgodnie z twierdzeniem wnioskodawcy, dowód jest nieprzydatny do stwierdzenia danej okoliczności, dowodu nie da się przeprowadzić, wniosek dowodowy w sposób oczywisty zmierza do przedłużenia postępowania. Nie można natomiast oddalić wniosku dowodowego na tej podstawie, że dotychczasowe dowody wykazały przeciwieństwo tego, co wnioskodawca zamierza udowodnić. Oddalenie wniosku dowodowego nie stoi na przeszkodzie późniejszemu dopuszczeniu dowodu, chociażby nie ujawniły się nowe okoliczności. Przechodząc do dowodu z zeznań świadka należy wskazać, że osobie przesłuchiwanej należy umożliwić swobodne wypowiedzenie się w granicach określonych celem danej czynności, a dopiero następnie można zadawać pytania zmierzające do uzupełnienia, wyjaśnienia lub kontroli wypowiedzi. Nie wolno zadawać pytań sugerujących osobie przesłuchiwanej treść odpowiedzi. Niedopuszczalne jest wpływanie na wypowiedzi osoby przesłuchiwanej za pomocą przymusu lub groźby bezprawnej, stosowanie hipnozy albo środków chemicznych lub technicznych wpływających na procesy psychiczne osoby przesłuchiwanej albo mających na celu kontrolę nieświadomych reakcji jej organizmu w związku z przesłuchaniem. Osoby przesłuchiwane mogą być konfrontowane w celu wyjaśnienia procesach cywilnych strona powołująca się na dowód ze świadków obowiązana jest dokładnie oznaczyć fakty, które mają być zeznaniami poszczególnych świadków stwierdzone, i wskazać świadków, tak by wezwanie ich do sądu było możliwe. Kolejność przesłuchania świadków oznacza przewodniczący składu sędziowskiego. Świadkowie, którzy nie złożyli jeszcze zeznań, nie mogą być obecni przy przesłuchaniu innych świadków. Przed przesłuchaniem świadka uprzedza się go o prawie odmowy zeznań i odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywych zeznań. Jeżeli świadek ma składać zeznania, przewodniczący odbiera od niego przyrzeczenie, po pouczeniu go o znaczeniu tego aktu. Brzmienie przyrzeczenia jest następujące: „Świadomy znaczenia mych słów i odpowiedzialności przed prawem przyrzekam uroczyście, że będę mówił szczerą prawdę, niczego nie ukrywając z tego, co mi jest wiadome”. Świadek składa przyrzeczenie, powtarzając za sędzią lub odczytując na głos tekst przyrzeczenia, przy czym wszyscy - z wyjątkiem sędziów - stoją. Świadek składa zeznanie ustnie, zaczynając od odpowiedzi na pytania przewodniczącego, co i z jakiego źródła wiadomo mu w sprawie, po czym sędziowie i strony mogą w tymże przedmiocie zadawać mu fałszywych zeznań jest przestępstwem. Zgodnie z art. 233 § 1 Kodeksu karnego, kto składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Warunkiem odpowiedzialności jest, aby przyjmujący zeznanie, działając w zakresie swoich uprawnień, uprzedził zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie lub odebrał od niego przyrzeczenie. Pomimo tak surowej kary grożącej za składanie fałszywych zeznań, osoby przesłuchiwane w charakterze świadków notorycznie kłamią zarówno w procesach cywilnych jak i (o zgrozo) w postępowaniach karnych. Być może zjawisko to spowodowane jest poczuciem bezkarności świadków, bowiem przestępstwo składania fałszywych zeznań trudno jest udowodnić. Jednakże nagminność składania fałszywych zeznań powinna prowadzić do wielkiej ostrożności sądów i organów ścigania w ocenie dowodu w postaci zeznań świadków. Dokonaniu prawidłowej (określanej przez przepisy prawa jako swobodnej) oceny dowodu z zeznań świadków powinno służyć ścisłe przestrzeganie procedury przeprowadzania tych dowodów. Przede wszystkim sądy powinny dokładać starań aby świadkowie już przesłuchani nie komunikowali się ze świadkami jeszcze nie przesłuchanymi. W tym celu wszyscy świadkowie powinni być wzywani na jeden termin rozprawy. Świadkowie już przesłuchani powinni być przez przewodniczącego składu sędziowskiego zatrzymywani na sali rozpraw, tak aby nie komunikowali się ze świadkami, którzy czekają na swoją kolej na korytarzu sądowym. Niestety w sądach bardzo często można zauważyć brak przestrzegania tych podstawowych zasad. Kolejną bardzo ważną zasadą, której niestety nie uregulowano wprost w Kodeksie postępowania karnego, jest zasada polegająca na tym, że świadkowi rozpoczynając przesłuchanie umożliwia się swobodną wypowiedź, a następnie zadaje mu się pytania. Dopiero po umożliwieniu zadania pytań świadkowi należy mu odczytać poprzednio złożone przez niego zeznania. W przeciwnym razie nie można dotrzeć do tak zwanej prawdy materialnej, a więc tego, co rzeczywiście widział lub słyszał świadek. Nie przestrzegając tej zasady powodujemy, że zeznanie świadka staje się nieprzydatne w postępowaniu, bowiem świadek słysząc poprzednio złożone własne zeznania z pewnością je podtrzyma, co więcej zezna, że składając poprzednie zeznania lepiej pamiętał opisywane zdarzenie, a więc ewentualne rozbieżności w zeznaniach złożonych przed sądem wynikają z braków w pamięci na skutek upływu czasu. Takie wadliwe przeprowadzanie dowodu z zeznań świadka prowadzi do uniemożliwienia wykrycia fałszywych zeznań i prawidłowej oceny tego dowodu. Nie przestrzegając zasad przeprowadzania dowodów z zeznań świadków można doprowadzić do skazania niewinnej osoby, która nie jest w stanie wykazać swojej niewinności. Dowód w postaci zeznań świadków jest więc potężnym orężem organów ścigania oraz sądów, które może okazać się przysłowiowym gwoździem do trumny oskarżonego. Takie postępowanie otwiera drogę do bezkarnego składania przez świadków fałszywych zeznań i niejako wręcz zachęca ich do łamania prawa. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera

jak udowodnić że świadek kłamie